Superbohaterka Kamila. Jej supermoc? W codzienność wprowadza eko-praktyki.

wywiad z_superbohaterka_Kamila_Chmielewska

Poznajcie kolejną ciekawą super-bohaterkę dnia codziennego. To Kamila Chmielewska, eko-freak i mama dwójki chłopców. Propagatorka akcji ekologicznych wśród dzieci, idei zero waste i sezonowego gotowania.

LUNCH MUNCHowa Mama: Kamila, obie jesteśmy eko-frikami , ale jeśli chodzi o eko-inspirację, to czerpię ją właśnie od Ciebie. Ostatnio wspomniałaś o eko-działaniu, które podjęłaś wraz z najbliższymi Ci osobami. Opowiedz nam więcej o tym!

superbohaterka_Kamila_Chmielewska

Kamila Chmielewska: Cześć Aniu 🙂 Ostatnio rozmawiałyśmy o tym, że obie chcemy ograniczać ilość śmieci produkowanych w naszych domach. Dla mnie od dłuższego czasu problemem były “papierowe” torebki na przyprawy. W mojej rodzinie gotujemy całkiem sporo, i tych przypraw mieliśmy całą szufladę. Jak wszyscy wiemy te torebki, które kupujemy w marketach, zawierają około 20 g. przyprawy. Nie jest to dużo, więc szybko się kończą, wówczas wyrzucamy je i kupujemy nowe. Co więcej, używając takich przypraw łatwo o bałagan, a w przechowywane w otwartych torebkach przyprawy wietrzeją. 

Pamiętajmy też, że torebki na przyprawy nie są papierowe…

…zawierają wewnątrz warstwę folii, a więc należy wyrzucić je do śmieci zmieszanych. Takie opakowanie nie nadaje się do recyklingu, ponieważ recykler nie jest w stanie oddzielić poszczególnych warstw. Żyłam z tym problemem przez jakiś czas.

Słoiczki okazały się inspiracją…

Tak, dokładnie! Olśnienie przyszło do mnie kiedy dostałam od Teściowej słoiczek wypełniony granulowanym czosnkiem. Powiedziała, że kupiła duże opakowanie, więc może się podzielić. Kolejny słoiczek dostałam od przyjaciółki – była to czarna sól Kala Namak, o bardzo ciekawym smaku, której nie znałam wcześniej.

Pomyślałam, że to świetny pomysł!

Duże opakowania są zazwyczaj plastikowe, więc nadają się do recyklingu, mieszczą kilkaset gramów produktu, więc wystarczą na długo i to dla kilku rodzin :). Od tamtej pory nie kupuję już przypraw w supermarkecie. Kupuję duże opakowania, przesypuję do słoiczków i wymieniam się z przyjaciółmi, którzy robią podobnie. Dzięki temu wszyscy mamy pełen przekrój przypraw w szufladzie. Nie musimy też ciągle biegać do sklepu, bo coś się skończyło, ani wyrzucać tylu opakowań. Korzystanie ze słoików jest dla mnie także bardzo wygodne, bo łatwiej mi znaleźć to, czego akurat potrzebuję. Oczywiście, pomagają mi też naklejki na słoiki. Moje słoiczki zamierzam uzupełniać w sklepie z przyprawami na wagę, aby ominąć także opakowania zbiorcze.

naklejki na sloiki

No właśnie, okazuje się, że kuchnia to jedno z tych miejsc, gdzie można zaczynać swoje eko-podróże. A jakie jeszcze inne, małe eko-działania, podejmujesz?

Staram się eliminować plastikowe opakowania jednorazowe. Korzystam z wielorazowych woreczków na warzywa uszytych z firanki, na inne produkty zabieram własne pudełka lub słoiki. Wytłaczanki po jajkach oddaję do sklepu. Robię też domowy jogurt.

Może podpowiesz sposoby na niemarnowanie jedzenia?

Tak tak, w kuchni to jest dla nas ważne. Staramy się kupować tyle, ile potrzebujemy, a to, co zostanie, przerabiam na nowe dania. Podobnie jak LUNCH MUNCHowy Tata,  posiłki dla dzieci do szkoły planujemy z wyprzedzeniem. 

 A jakie masz sposoby na sprzątanie kuchni?

Kiedy chłopcy byli mali zainteresowałam się także składem artykułów chemicznych, z których często korzystamy w domu. Dowiedziałam się, że nie są one korzystne ani dla naszego zdrowia, ani dla naszej Planety. Dowiedziałam się także że większość z nich łatwo możemy zastąpić produktami naturalnymi. I tak w moim domu zagościły na dobre ocet, soda i orzechy piorące :).

Jakie środki chemiczne nadal kupujesz?

Przestałam zupełnie kupować środki chemiczne do sprzątania. Okazuje się, że ocet radzi sobie świetnie :). Kupuję go w szklanej butelce, rozcieńczam 50/50 z wodą i dodaję kilka kropelek olejku eterycznego. Sama robię też pastę do czyszczenia, z mydła i sody. Octu używam także do płukania ubrań. 

Jesteś mamą dwójki dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Jak uczysz dzieci tego, co ma dobry wpływ na nasz świat, a co naszą planetę niszczy?

Dużo rozmawiamy. Opowiadam dzieciom, dlaczego wybieramy takie, a nie inne produkty. Tłumaczę, że nie kupujemy pewnych rzeczy, ponieważ są zapakowanie w niepotrzebny plastik. Wspólnie robimy przetwory. Pokazuję, jak długo rozkładają się poszczególne opakowania. Na rynku jest też sporo świetnych książek dla dzieci, które pomagają dzieciom zrozumieć te problemy. W naszym domu dużą wagę przywiązujemy też do poprawnej segregacji śmieci. Chłopcy świetnie sobie radzą :).

Jaką masz poradę dla tych rodziców, którzy chcieliby swoje dzieci nauczyć tego, jak być bardziej eko?

Uważam, że najważniejsze jest, aby dzieci widziały i rozumiały działania podejmowane przez rodziców i uczyły się, naśladując nas. W ten sposób, to co my nazywamy tutaj “ekonawykami” będzie dla nich zupełnie naturalnym zachowaniem.

Dziękuję za rozmowę.

08/29/2021